2010/12/21

Żyd Susse, Veit Harlan

Zainspirowany "nieidologiczną koncepcją" kina niemieckiego swojego profesora zacząłem oglądać inne filmy niż Leni i z Leni w roli głównej. "Żyd..." jest jednym nielicznych filmów fabularnych anty-nardowościowych w przypadku nazistowskiego kina. Jednak operowanie schematami, stereotypami i zezwierzęceniem narodu izraelskiego (wklepując w to wszystkie teorie Arendt i innych teoretyków o Szoah) urasta tutaj wręcz do rangi karykatury, na takie spojrzenie oczywiście pozwala odpowiedni dystans czasowy. Jednak w swojej antysemickiej wymowie, kreacji "plagi żydowskiej w Niemczech" przed czasami nazistowskimi jest filmem czysto artystycznym, ze świetnymi kadrami, oddającym goebbelsowską ideologią kina rozrywkowego służącego partii jest filmem wartym uwagi. 

Ciekawe jest przede wszystkim portret Niemców jako niewinnych i smutnych ofiar wiekowego już żydowskiego spisku przejęcia władzy na całym świecie. Krzywda zarówno społeczna, jak i jednostkowa (przykład konfliktu i drogi jednego z podmiejskich kowali, ostatni kadr)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz