2010/12/24

La vie de jesus, zapowiedź geniuszu Dumonta

„La Vie de Jesus“, czyli pierwszy pełnometrażowy film ex-nauczyciela filozofii to dzieło zapowiadające późniejsze tematy Dumonta: bezsens, nuda, bezsilność, desperacja i inne. 

Przede wszystkim rzuca się oczy „wyczucie krajobrazu“, co wynika najprawdopodobniej z lokalizacji zdjęć w dobrze znanych reżyserowi okolicach. Z precyzją malarza bawi się planami, wyczekuje, eksploruje przestrzeń w głąb. Miasteczko bohaterów to czerwono-ceglane kamienieczki rozciągające się wzdłuż klaustrofobicznej i nudnej ulicy, gdzie spotykają się bohaterowie i przesiadują mieszkańcy. Jest to portret nudnego miasta, jak nudne życie jest bohaterów.

Nuda Freddy’ego i jego ‚paczki‘ jest permanetna. Mają kilka dionizyjskich wydarzeń, specjalnych które i tak nie wyrywają ich z nudy. Cywilizacja dociera do nich drogą telewizyjną, wiadomością o zmarłym na AIDS znajomym. Jednak prawdziwym świętem i wyrwaniem się codzienności jest inność Araba, który pojawia się pewnego dnia z matką.

Dumont jest mistrzem portretu. Z precyzją psychologicznego rysopisu ukazuje bezsens i brak nadziei bohaterów. Nawet jeżeli zbliżają się do światełka, szybko tracą kontrolę nad „drogą“. Niewiele mają obszaru do eksplorowania. Zajmują się rytualną nudą. 

Nie jest to typowe kino eskapistyczne ze smutną i przegraną młodzieżą z prowincji w tle. Długie zdjęcia z niewiele zmieniającym się pejzażem potęgują wszechobecną nudę świata Freddy’ego. Na uwage zasługuje przede wszystkim praca aktorów. Obserwując bohaterów i sposób ich prowadzenia przez Dumonta naprawdę trzeba sobie zadać pytanie o nową jakość autentyczności w kinie i co jest tą autentycznością. Co jest prawdziwe, bliskie i ‚realistyczne‘, a co dalekie, magiczne, wręcz mistyczne.



2010/12/21

Żyd Susse, Veit Harlan

Zainspirowany "nieidologiczną koncepcją" kina niemieckiego swojego profesora zacząłem oglądać inne filmy niż Leni i z Leni w roli głównej. "Żyd..." jest jednym nielicznych filmów fabularnych anty-nardowościowych w przypadku nazistowskiego kina. Jednak operowanie schematami, stereotypami i zezwierzęceniem narodu izraelskiego (wklepując w to wszystkie teorie Arendt i innych teoretyków o Szoah) urasta tutaj wręcz do rangi karykatury, na takie spojrzenie oczywiście pozwala odpowiedni dystans czasowy. Jednak w swojej antysemickiej wymowie, kreacji "plagi żydowskiej w Niemczech" przed czasami nazistowskimi jest filmem czysto artystycznym, ze świetnymi kadrami, oddającym goebbelsowską ideologią kina rozrywkowego służącego partii jest filmem wartym uwagi. 

Ciekawe jest przede wszystkim portret Niemców jako niewinnych i smutnych ofiar wiekowego już żydowskiego spisku przejęcia władzy na całym świecie. Krzywda zarówno społeczna, jak i jednostkowa (przykład konfliktu i drogi jednego z podmiejskich kowali, ostatni kadr)